BRONISŁAW STOKARSKI

Dnia 10 sierpnia 1970 r. w Warszawie Jan Traczewski, wiceprokurator wojewódzki delegowany do Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Warszawie, działając na zasadzie art. 4 dekretu z dnia 10 listopada 1945 r. (DzU nr 57, poz. 293) i art. 219 kpk, [osobiście] przesłuchał niżej wymienionego w charakterze świadka, bez odebrania przyrzeczenia. Świadka uprzedzono o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznania (art. 172 kk), co stwierdził on własnoręcznym podpisem. Świadek zeznał, co następuje:


Imię i nazwisko Bronisław Stefan Stokarski
Data i miejsce urodzenia 3 lipca 1909 r. w Wyszkowie
Imiona rodziców Władysław i Anna
Miejsce zamieszkania Wyszków, [...]
Zajęcie emeryt
Karalność niekarany
Stosunek do stron obcy

Zarówno przed 1939 r., jak i w okresie okupacji niemieckiej zamieszkiwałem w Wyszkowie, początkowo przy [...], a następnie, od mniej więcej 1942 r., przy [...].

Daty obecnie dokładnie nie pamiętam – było to w lecie, ale w którym roku, nie wiem – dowiedziałem się że żandarmi niemieccy aresztowali Henryka Parzucha, Kazimierza Deptę i Glazera, imienia jego nie pamiętam. Ponadto aresztowano wówczas jeszcze dwóch mężczyzn, ale nazwisk ich nie znam. Dzień lub dwa dni później, gdy przejeżdżałem furmanką obok posterunku żandarmerii niemieckiej w Wyszkowie, godziny sobie nie przypominam, zobaczyłem, że z bramy posterunku żandarmerii wyjeżdża odkryty samochód. Zwróciłem na to uwagę, gdyż przed bramą posterunku stała żona Henryka Parzucha i widząc wyjeżdżający samochód, zaczęła rozpaczliwie płakać. W samochodzie tym zobaczyłem Henryka Parzucha, Kazimierza Deptę, Glazera i dwóch mężczyzn, których nazwisk nie znałem. Ponadto w samochodzie tym byli: komendant posterunku żandarmerii Fiek, żandarm Schultze [Schulze], żandarm „Heniek” i jeszcze jeden żandarm, ale nie przypominam sobie obecnie który. Żandarmi byli uzbrojeni. Samochód ten pojechał szosą w kierunku Pułtuska.

Tego samego dnia ludzie w Wyszkowie opowiadali, że Parzuch, Depta, Glazer i ci dwaj nieznani mi z nazwiska mężczyźni rozstrzelani zostali w okolicy Pniewa. Wiem, że następnego dnia zwłoki Parzucha zostały przez jego rodzinę przewiezione na miejscowy cmentarz. Przyczyn aresztowania i zamordowania wyżej wymienionych nie znam.

Zeznałem wszystko i protokół powyższy po odczytaniu podpisuję jako zgodny z treścią moich zeznań.