BRONISŁAW BENDZMIROWSKI

Dnia 10 maja 1968 r. w Skórczu wiceprokurator Prokuratury Wojewódzkiej w Gdańsku Marian Multan przesłuchał niżej wymienionego w charakterze świadka. Po uprzedzeniu o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznania świadek zeznał, co następuje:


Imię i nazwisko Bronisław Bendzmirowski
Wiek 60 lat
Imiona rodziców Anastazja z d. Bendzmirowska
Miejsce zamieszkania Szczecin [...]
Zajęcie robotnik
Karalność niekarany
Stosunek do stron obcy

Do 1942 r. zamieszkiwałem w Skórczu. Matka moja, Anastazja Michna, zamieszkała obecnie w Skórczu, [...], zamieszkiwała w początkowym okresie okupacji w tzw. Domu Ubogich w Skórczu. Opowiadała mi, że w październiku SA-mani, między którymi był Kubicki, spisywali w tym domu wszystkie osoby niezdolne do pracy, obiecując im przewiezienie do szpitala i otoczenie należytą opieką. Byli i u mojej matki, która miała wtedy ok. 60 lat. Zapewniła ich, że jest zdrowa i zdolna do pracy.

W listopadzie 1939 r. wszystkich niezdolnych do pracy Niemcy wywieźli do lasu pod Zajączek i wymordowali. Pracowałem w tym czasie przy układaniu chodnika na ul. Dworcowej w Skórczu. Widziałem wtedy, jak samochodami osobowymi Niemcy w żółtych mundurach wieźli mieszkańców Domu Ubogich, najpierw pod posterunek żandarmerii, a potem do lasu. W samochodzie rozpoznałem tylko jedną osobę z tego domu, kobietę o nazwisku Melke. Mąż jej był – jak mi wiadomo – grabarzem. Słyszałem, że z Domu Ubogich wywieźli jeszcze Richter – kobietę, Danielewicza – z zawodu krawca, Martę Kleina [?] i kobietę o imieniu Maria. Zamordowali wtedy także mieszkańca Domu Ubogich, mego wuja, Stanisława Sikorę. Złapali go na ulicy i dołączyli do wywożonych.

Adresu syna aptekarza Müllera w NRF nie znam.

Na tym protokół zakończono i przed podpisaniem odczytano.

Przypominam sobie jeszcze z opowiadania mej żony Marianny, że widziała ona w samochodzie jadącym do lasu pod Zajączkiem także córkę Melke, zdaje mi się, że o imieniu Helena.