Dnia 14 września 1967 r. w Czarnym Lesie wiceprokurator Prokuratury Wojewódzkiej w Gdańsku Marian Multan przesłuchał niżej wymienionego w charakterze świadka. Po uprzedzeniu o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznania świadek zeznał, co następuje:
| Imię i nazwisko | Albin Ciechowski |
| Wiek | 63 lata |
| Imiona rodziców | Stefan i Maria z d. Kraszewska |
| Miejsce zamieszkania | Czarnylas, gr. Pączewo, z siedzibą [?] w Skórczu |
| Zajęcie | rolnik |
| Karalność | niekarany |
| Stosunek do stron | obcy |
W okresie międzywojennym i podczas okupacji hitlerowskiej zamieszkiwałem w Czarnymlesie. W październiku 1939 r. miejscowy Ortsbürgermeister w Czarnymlesie Jochem spowodował zatrzymanie i osadzenie w młynie w Skórczu Józefa Czechowskiego, Bernarda Tusza, Stefana Patera, Józefa Kuchty i Targaczewskiego oraz organisty z Czarnegolasu, którego nazwiska nie przypominam sobie. Wymienieni pochodzili z Czarnegolasu, poza Targaczewskim, który pochodził z Wielkiego Bukowca. Jak wtedy ludzie mówili, podsłuchał on, jak ci młodzi ludzie słuchali radia i powiadomił o tym zarządzającego majątkiem ziemskim w Wysokiej. Nazwiska jego nie znam. Odprowadził on wymienionych Polaków do Skórcza. Wszyscy oni zostali zamordowani w lesie koło Skórcza. Byłem przy ekshumacji ich zwłok po wojnie.
W jakiś czas potem samochodem wywieźli rodzinę Sząszorów z Czarnegolasu do Starogardu [Gdańskiego] i, jak się dowiedziałem po wojnie, zostali oni zamordowani w Szpęgawsku. Poza tymi osobami hitlerowcy zamordowali z naszej wsi jeszcze dwóch księży, Zygmanowskiego i Koziożemskiego. W 1944 r. żandarmi z Pączewa zamordowali małżeństwo Paterów, ich córkę Monikę i Leona Nierzwickiego.
Prostuję: Nierzwickiego zabrali ze wsi żandarmi ze Starogardu [Gdańskiego] i powieźli w stronę Skórcza. Od tej chwili ślad po nim zaginął.
Na tym protokół zakończono i przed podpisaniem odczytano.