Dnia 5 października 1967 r. w Wolentalu wiceprokurator Prokuratury Wojewódzkiej w Gdańsku Marian Multan przesłuchał niżej wymienionego w charakterze świadka. Po uprzedzeniu o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznania świadek zeznał, co następuje:
| Imię i nazwisko | Bronisław Oller |
| Wiek | 60 lat |
| Imiona rodziców | Józef i Marianna z d. Dorszyńska |
| Miejsce zamieszkania | Wolental, gr. Pączewo |
| Zajęcie | rolnik |
| Karalność | niekarany |
| Stosunek do stron | obcy |
W 1939 r. zamieszkiwałem w Wolentalu. Przy końcu września tegoż roku, kiedy pracowałem w majątku ziemskim Kalemüller, przyjechali na podwórze dwaj żandarmi ze Skórcza, z których jeden był wysoki i miał na twarzy ślady po ospie. Jak mi potem mówił Jan Piątek, szukali oni mego brata Leona, a ponieważ nie wrócił jeszcze z wojny, chcieli zabrać ze sobą mnie.
Przy końcu tegoż miesiąca bądź na początku października 1939 r. brat powrócił spod Warszawy, gdzie uczestniczył w działaniach wojennych Wojska Polskiego. Przy zwolnieniu z niewoli kazali mu zameldować się na posterunku żandarmerii w Skórczu. Kiedy się tam zgłosił, zatrzymali go i osadzili w tzw. starym tartaku Litewskiego. W międzyczasie razem z innymi uwięzionymi tam Polakami pracował przy kopaniu buraków w majątku w Rynkówce. Przebywał tam ok. dwóch tygodni i został zwolniony do domu. Przespał jedną noc w domu i następnego dnia poszedł znowu na posterunek żandarmerii zameldować się. Już więcej do domu nie wrócił.
Matka moja chodziła do Skórcza zobaczyć się z bratem i po powrocie mówiła mi, że siedzi on w obozie w tartaku Litewskiego i chodzi do pracy na mieście w Skórczu. Pilnowali tam więźniów członkowie Arbeitsdienstu. W jakiś czas później dowiedziałem się od ludzi w Skórczu, że brat został zamordowany w lesie Zajączek pod Skórczem. Słyszałem także, iż udział w egzekucji mieli brać miejscowi Niemcy.
Po wyzwoleniu w 1945 r. odnalazłem grób, w którym po butach i po pasku rozpoznałem zwłoki brata. W grobie tym było ok. 40 ciał. Ze znajomych mi leżeli tam: Knasiak, student medycyny, syn nauczyciela Knasiaka z Wolentala; ks. Hoffman z Pińczyna i Malinowski z Pączewa.
We wrześniu 1939 r. widziałem, jak samochodem ciężarowym, należącym do właściciela młyna w Starogardzie Wiecherta, SS- i SA-mani jechali do ośrodka pracy więźniów w Wolentalu. Żadnego z hitlerowców nie rozpoznałem. Dowiedziałem się potem, że zamordowali oni 15 lub 16 więźniów z tego ośrodka.
Na tym protokół zakończono i przed podpisaniem odczytano.