Dnia 28 czerwca 1967 r. w Kopytkowie wiceprokurator Prokuratury Wojewódzkiej w Gdańsku Marian Multan przesłuchał niżej wymienionego w charakterze świadka. Po uprzedzeniu o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznania świadek zeznał, co następuje:
| Imię i nazwisko | Józef Paplewski |
| Wiek | 67 lat |
| Imiona rodziców | Józef i Marianna z d. Różyńska |
| Miejsce zamieszkania | Kopytkowo, gr. Leśna Jania, pow. Starogard [Gdański] |
| Zajęcie | emeryt |
| Karalność | niekarany |
| Stosunek do stron | obcy |
W 1939 r. pracowałem w majątku von Plehna w Kopytkowie. Po wejściu wojsk hitlerowskich na tutejsze tereny rządca majątku Stoyke, leśniczy Kurz [Kusch] oraz Neuman[n], który był praktykantem w majątku, sprowadzali i osadzali w piwnicy majątku Polaków z okolic Kopytkowa. Słyszałem, że Polaków tych następnie gdzieś wywożono i mordowano.
Opowiadał mi Jan Lis, zamieszkały w Kownatce, że też był zatrzymany w piwnicy majątku i Stoyke kazał mu uciekać, powiedział: „Jak zdążysz uciec, to będziesz miał życie uratowane”. Uciekł i Stoyke za nim nie strzelał.
Słyszałem, że w lesie Witnik zamordowano dwóch kleryków, ale kto tego dokonał, nie wiem.
Wymienieni na wstępie Niemcy byli członkami SS i chodzili w czarnych mundurach.
Maria Piątek, obecnie Lubdowska, zamieszkała w Starym Wiecu, pow. Kościerzyna, opowiadała mi, że podawała uwięzionym w piwnicy majątku Polakom jedzenie. Księgowa majątku Klotzbücher zakazywała jej dawania uwięzionym łyżek. Mówiła „że świńskim Polakom nie należy dawać łyżek, niech jedzą pazurami”.
We wrześniu 1939 r., w czasie, gdy wraz z innymi robotnikami wracałem z pracy przy przerywaniu buraków, usłyszałem strzał. Robotnicy, którzy szli ze mną, mówili, że Stoyke i Kurz [Kusch] znowu kogoś zabili. Następnego dnia fornale mówili, że widzieli zagrzebanego w bruździe zawiadowcę stacji ze Smętowa.
Na tym protokół zakończono i przed podpisaniem odczytano.