WALERIA POPIELARCZYK

Dnia 22 sierpnia 1967 r. w Skórczu wiceprokurator Prokuratury Wojewódzkiej w Gdańsku Marian Multan, z udziałem kierownika biura Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Gdańsku Albina Milewczyka, przesłuchał niżej wymienioną w charakterze świadka. Po uprzedzeniu o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznania świadek zeznała, co następuje:


Imię i nazwisko Waleria Popielarczyk z d. Bielicka
Wiek 64 lata
Imiona rodziców Andrzej i Julianna z d. Kowalewska
Miejsce zamieszkania Zblewo, [...]
Zajęcie położna
Karalność niekarana
Stosunek do stron obca

Przed drugą wojną światową zamieszkiwałam z rodziną w Wielkim Bukowcu. 26 października 1939 r. przyszedł do naszego mieszkania żandarm ze Skórcza, nieznany mi z nazwiska, i kazał memu mężowi Aleksandrowi stawić się następnego dnia na posterunku żandarmerii w Skórczu. Mąż miał zabrać ze sobą rower. Mówiąc o moim mężu, nazywał go łobuzem. Z uwagi na to, że mąż mój nie znał języka niemieckiego, a ja znałam, gdyż chodziłam do niemieckiej szkoły, poszłam z mężem 27 października 1939 r. na posterunek żandarmerii w Skórczu. Zastaliśmy dwóch miejscowych Niemców o nazwiskach Wöyke i Müller, syn aptekarza ze Skórcza.

Przesłuchiwał męża żandarm o nieznanym mi nazwisku, natomiast dwaj wymienieni Niemcy chodzili po pokojach posterunku. Po przesłuchaniu mąż został osadzony przez żandarmów w budynku wytwórni Litewskiego. Rower, na moją gorącą prośbę, żandarm mi oddał.

Następnego dnia uzyskałam widzenie z mężem, który powiedział mi, że prawdopodobnie zostanie zamordowany, i że razem z nim są zamknięci Tinz [Tyniec] – sekretarz z nadleśnictwa Drewniaczki, nieznany z nazwiska ksiądz z Pińczyna (kulawy), Knasiak pochodzący z Wolentala, Ol[l]er z tejże miejscowości, Malinowski z Ponczewa, Kurowski – nauczyciel z Czarnego Lasu i Kuchta z Czarnego Lasu. Przy tym areszcie spotkałam Niemca Lemana [?], byłego woźnego z magistratu w Skórczu, który powiedział mi, że mąż o 15.00 przyjdzie do domu.

Nie doczekałam się jednak powrotu męża. 28 października 1939 r. poszłam ponownie do Skórcza, jednak męża tam nie było. Spotkany Leman [?] powiedział mi, że męża wywieźli do jakiegoś majątku na roboty. Kiedy wracałam do domu, od spotkanych mieszkańców Skórcza dowiedziałam się, że męża i inne osoby w liczbie ok. 16 w tym dniu ok. godz. 15.00 prowadzili hitlerowcy do lasu Zajączek i tam ich zamordowali.

Po trzech dniach, 1 listopada 1939 r., spotkałam mieszkańca wsi Zajączek, Kazimierza Drawskiego, który zaprowadził mnie do lasu Zajączek i pokazał grób, w którym leżał mój mąż.

Po wojnie dokonałam przewozu ciała męża do wspólnego grobu w Skórczu. Przy ekshumacji rozpoznałam ciało męża po ubiorze.

Na tym protokół zakończono i po odczytaniu podpisano.