LEOKADIA SMARSZ

Dnia 27 września 1968 r. w Skórczu wiceprokurator Prokuratury Wojewódzkiej w Gdańsku Marian Multan przesłuchał niżej wymienioną w charakterze świadka. Po uprzedzeniu o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznania świadek zeznała, co następuje:


Imię i nazwisko Leokadia Smarsz z d. Krużycka
Wiek 75 lat
Imiona rodziców Jan i Marianna z d. Rauchfleisch
Miejsce zamieszkania Skórcz, [...]
Zajęcie rencistka
Karalność niekarana
Stosunek do stron córka zamordowanego Jana Krużyckiego

W okresie okupacji hitlerowskiej zamieszkiwałam w Skórczu. Ojciec mój Jan zamieszkiwał w 1939 r. w Kościelnej Jani.

Jesienią 1939 r. do mnie do domu w Skórczu przyjechał furmanką brat Antoni razem z ojcem i mówił, że rządca z majątku ziemskiego w Starej Jani kazał mu przywieźć ojca na posterunek żandarmerii w Skórczu. Pojechali tam i brat wrócił sam. Powiedział wtedy, że ojca zatrzymali i będą go przesłuchiwać.

Tego samego dnia podeszłam pod areszt koło posterunku i rozmawiałam z ojcem. Pamiętam, że w jednej celi z ojcem siedział nieznany mi z nazwiska student ze Smętowa. W sąsiedniej celi siedzieli dwaj księża, jeden z nich powiedział mi, że nazywa się Felchnerowski i jest z Osieka – prostuję – z Kasparusa, a drugi, że jest wikarym z Osieka.

Następnego dnia, niepokojąc się o ojca, gdyż słyszałam, że hitlerowcy mordują Polaków w pobliskich lasach, pilnowałam, czy ojca nie będą też prowadzić do lasu. Zauważyłam ok. godz. 10.00, że czterej SS-mani w czarnych mundurach, których nazwisk sobie nie przypominam, prowadzą ojca i pozostałych Polaków, którzy z nim razem przebywali w areszcie, w stronę lasu Zajączek. O godz. 11.30 usłyszałam cztery strzały dochodzące z tego lasu.

Nadmieniam przy tym, że ojciec, księża i student, gdy byli prowadzeni do lasu, nieśli na ramionach szpadle.

Około godz. 15.00 widziałam, jak ci sami SS-mani jechali ze strony lasu do miasta bryczką, na której zauważyłam szpadle. Domyśliłam się wtedy, że ojciec został zamordowany.

Po kilku dniach dowiedziałam się od Jatkowskiego z Zajączka, w którym miejscu w lesie ojciec jest pochowany. Po wojnie odkopaliśmy zwłoki ojca i pochowaliśmy na cmentarzu w Kościelnej Jani. W jednym grobie z ojcem leżały ciała ks. Felchnerowskiego, wikarego z Osieka, studenta z Leśnej Jani i nieznanego młodego mężczyzny.

Na tym protokół zakończono i przed podpisaniem odczytano.