Dnia 5 lutego 1969 r. w Gdańsku wiceprokurator Prokuratury Wojewódzkiej w Gdańsku Marian Multan przesłuchał niżej wymienionego w charakterze świadka. Po uprzedzeniu o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznania świadek zeznał, co następuje:
| Imię i nazwisko | Jan Wiśniewski |
| Wiek | 65 lat |
| Imiona rodziców | Franciszek i Teofila z d. Cybula |
| Miejsce zamieszkania | Gdańsk-Stogi, [...] |
| Zajęcie | emeryt |
| Karalność | niekarany |
| Stosunek do stron | obcy |
Przez cały okres okupacji hitlerowskiej zamieszkiwałem w Skórczu, przy ul. Dworcowej, która obecnie nazywa się Świerczewskiego. Ulicą tą musieli hitlerowcy przechodzić z ludźmi prowadzonymi do lasu Zajączek.
We wrześniu 1939 r. widziałem przez okno z domu, jak dwaj SA-mani, których nazwisk nie znałem, prowadzili ta ulicą w kierunku lasu Zajączek mieszkańca Skórcza Paknura i drugiego nieznanego mężczyznę. Słyszałem, że pochodził on z Gdyni.
Po chwili do naszych zabudowań przybiegł nieznany mi z nazwiska chłopiec i mówił, że dwaj SA-mani, którzy prowadzili dwóch mężczyzn do lasu, kazali mu przynieść łopatę. Dałem mu ją i po jakimś czasie przyniósł ją z powrotem. Były na niej ślady krwi. Oddając łopatę, powiedział do mnie: „Dobili go łopatą, a ja musiałem ich zakopać”.
Nadmieniam jeszcze przy tym, że po przejściu koło naszego domu wspomnianych hitlerowców z Paknurem, po jakichś dziesięciu minutach usłyszałem strzały dobiegające z kierunku lasu Zajączek.
Nie pamiętam, w jakim to było miesiącu – jesienią 1939 r. – pracowałem w tym czasie na posterunku żandarmerii. Widziałem, jak żandarmi Rosenbauer i Kister pojechali w stronę miasta samochodem. W jakiś czas potem widziałem, jak wieźli oni tym samochodem w kierunku lasu Zajączek mieszkańców tzw. Domu Ubogich w Skórczu. Obydwóch żandarmów widziałem w samochodzie.
Widziałem więcej wypadków, jak hitlerowcy prowadzili do lasu Zajączek Polaków. Nie znałem jednak nazwisk prowadzonych, jak i konwojentów.
Na tym protokół zakończono i przed podpisaniem odczytano.