MARIAN PIOTRZKOWSKI

Dnia 10 stycznia 1948 r. w Człuchowie. Sąd Grodzki w Człuchowie, Oddział III w osobie sędziego Tadeusza Będkowskiego, z udziałem protokolanta W. Rejmowskiego, przesłuchał niżej wymienionego w charakterze świadka. Po uprzedzeniu świadka o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznania oraz o znaczeniu przysięgi sędzia odebrał od niego przysięgę na zasadzie art. 109 kpk, po czym świadek zeznał, co następuje:


Imię i nazwisko Marian Piotrzkowski
Wiek 49 lat
Imiona rodziców Józef i Albertyna z d. Polchnerowska
Miejsce zamieszkania Dobrzno [Debrzno], pow. Człuchów
Zajęcie mistrz ślusarski
Wyznanie rzymskokatolickie
Karalność niekarany
Stosunek do stron obcy

W chwili wybuchu wojny 1939 r. mieszkałem w Zblewie, pow. Starogard, i dwukrotnie zostałem osadzony w więzieniu w Starogardzie, przy czym 4 września 1939 r. zatrzymano mnie w gestapo, po czym 19 października tego roku. Paul Drews, wówczas lat ok. 28, pochodzący z okolic Starogardu, był w tym czasie komendantem niemieckiej organizacji Selbstschutz i w opinii ogółu uchodził za naczelnego kata niemieckiego, pana życia i śmierci Polaków.

Paul Drews przesłuchiwał mnie w więzieniu na różne okoliczności, między innymi mojej przeszłości, gdyż do wybuchu wojny byłem prezesem okręgowym Stronnictwa Pracy. Przyznać muszę, że przesłuchiwał mnie dosyć oględnie i maltretowany fizycznie nie byłem.

Drewsa później niejednokrotnie spotykałem, ale z jego strony żadna przykrość mnie nie spotkała.

Odnośnie nazwiska Friedrich Schwartz nie mogę nic ścisłego powiedzieć, gdyż Niemców o tymże nazwisku i odgrywających różne role było więcej. Odnośnie Egona Sieverta, to bezpośrednio nie miałem z nim styczności, wiadomo mi jednak, że był on oprawcą miejscowych i okolicznych księży katolickich, a również miejscowych profesorów. Jako świadków odnośnie do tego Niemca podaję: B. Kosznika, Biernackiego, Leszczyńskiego, Pałkowskiego i restauratora Franciszka Gołuńskiego.

Gustaw Strauss był zastępcą Paula Drewsa w kierownictwie organizacji Selbstschutz, który prowadził transporty Polaków na rozstrzelanie. Widziałem osobiście, jak ładowano na samochód ciężarowy Polaków, odwożonych do Lasu Szpęgawskiego i Straussa, siadającego do osobowego samochodu jadącego za nimi. Było to 12 listopada 1939 r.