NATALIA NIENAŁTOWSKA

Dnia 13 sierpnia 1988 r. Tadeusz Zieliński, wiceprokurator wojewódzki delegowany do Prokuratury Rejonowej w Ostrowi Mazowieckiej, działając na zasadzie art. 4 dekretu z dnia 10 listopada 1945 r. (DzU nr 51, poz. 293) i art. 129 kpk, przesłuchał niżej wymienioną w charakterze świadka. Świadka uprzedzono o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznania, po czym świadek stwierdziła własnoręcznym podpisem, że uprzedzono ją o tej odpowiedzialności (art. 172 kpk). Następnie świadek zeznała, co następuje:


Imię i nazwisko Natalia Nienałtowska z d. Skłodowska
Imiona rodziców Heronim [Hieronim] i Amelia
Data i miejsce urodzenia 3 lipca 1937 r. w Skłodach-Piotrowicach, gm. Zaręby Kościelne
Miejsce zamieszkania Ostrów Mazowiecka, ul. Batorego 11 m. 6
Zajęcie pracownik umysłowy
Wykształcenie średnie ekonomiczne
Karalność za fałszywe zeznania niekarany
Stosunek do stron córka Heronima [Hieronima] Skłodowskiego

Świadka pouczono o treści art. 247, par. 1 kk.

Jestem córką Heronima [Hieronima] Skłodowskiego. Od urodzenia do 1952 r. przebywałam w Skłodach-Piotrowicach, gm. Zaręby Kościelne. Rodzice w okresie okupacji hitlerowskiej zamieszkiwali jak wyżej. W Zarębach Kościelnych mieszkało dużo Żydów. Skłody-Piotrowice są oddalone od Zarąb Kościelnych o ok. trzy kilometry.

W okresie okupacji hitlerowskiej słyszałam rozmowę rodziców, z której treści wynikało, że ojciec miał wynosić jedzenie dla Żydów. Miała to czynić również matka. Miałam wtedy sześć i pół roku, jednak faktu wynoszenia żywności dla Żydów nie widziałam. Nie pamiętam, czy na naszej posesji i zabudowaniach przebywali Żydzi.

Przed dniem zamordowania mojego ojca, a było to 19 stycznia 1944 r. w Zarębach, ktoś ostrzegł go, aby uważał, bo jest oskarżony o przechowywanie i udzielanie pomocy Żydom. Następnego dnia w godzinach rannych nasz dom – całe zabudowania zostały otoczone przez Niemców, którzy zmuszali ojca do przyznania się, że przechowuje i pomaga Żydom. Wtedy Niemcy bili, katowali ojca, aby się przyznał. Mimo to ojciec nie przyznał się do przechowywania Żydów i udzielania im pomocy. Następnie Niemcy dokonali rewizji we wszystkich budynkach i w stodole znaleźli kryjówkę. Nie znam nazwisk Niemców. W pewnym momencie wszedł do mieszkania mężczyzna po cywilnemu i oświadczył mojej matce: „Patrz, Żyda ci zabili”. W tym czasie ojciec przechodził koło okna i wówczas padły dwa strzały, i ojciec został zabity pod oknem przez Niemców. W domu była matka, ja, moje rodzeństwo [oraz] matka i siostra ojca.

Po zastrzeleniu ojca przez Niemców moja matka ze mną i młodszym rodzeństwem oraz siostrą ojca zostaliśmy wywiezieni do Zarąb Kościelnych. Natomiast matka ojca została zastrzelona w mieszkaniu w Skłodach-Piotrowicach. Słyszałam, że ojciec i jego matka zostali pochowani na naszej posesji.

21 stycznia 1944 r. zostaliśmy przewiezieni do Jasienicy i tu po upływie ok. tygodnia zostaliśmy wypuszczeni z więzienia i zamieszkaliśmy u brata matki w Skłodach Średnich. Mnie i siostrę Celinę matka oddała na wychowanie do swojego ojca Stanisława Uścińskiego, zam. w Nienałtach. Dziadek już nie żyje. W sierpniu 1944 r. matka z wszystkimi dziećmi i siostrą ojca powróciła do swojego gospodarstwa. Mieszkają nadal w Skłodach-Piotrowicach. Zwłoki ojca i jego matki zostały pochowane na cmentarzu w Zarębach Kościelnych.

Moje zeznania dotyczą wiedzy na temat zastrzelenia przez Niemców mojego ojca Hieronima Skłodowskiego oraz jego matki Aleksandry Skłodowskiej. Natomiast czy ojciec przechowywał Żydów i udzielał im pomocy, nic nie pamiętam. Był on ostrzeżony, że [Niemcy podejrzewają, że] przechowywał Żydów i udzielał im pomocy. Następnego dnia w stodole Niemcy znaleźli kryjówkę i został za to zastrzelony. Zastrzelono też jego matkę. Mój brat Włodzimierz Skłodowski, ur. w kwietniu 1942 r., miał wtedy ok. dwóch lat. Moja matka już nie żyje. W domu często były rozmowy na temat zastrzelenia przez Niemców ojca i jego matki [oraz okoliczności, w jakich to się stało]. Brat Włodzimierz słuchał, był świadkiem tych rozmów.

Na tym protokół zakończono o godz. 9.35.